Koło Miłośników Dziejów Grudziądza Logo KMDG Herb Grudziądza

BIULETYN
KOŁA MIŁOŚNIKÓW DZIEJÓW GRUDZIĄDZA
KLUB „CENTRUM” SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ
Rok VIII: 2010 Numer 19 (248)
Data odczytu: 19.05.2010 Data wydania: 19.05.2010

Edward Wiśniewski 808. spotkanie

Historia Al. 23 Stycznia w Grudziądzu, Część II. Strona zachodnia – ul. 3 Maja

Historia ul. 3 Maja – obecnie część zachodnia al. 23 Stycznia sięga średniowiecza, kiedy to z części południowej miasta Grudziądza, od Bramy Toruńskiej (obecnie ul. Klasztorna) przebiegał tzw. trakt drogowy do Torunia, wzdłuż kanału Trynka i skręcał o 90o na południe w obecną ul. Toruńską.

            Wg mapy z 1756 r., po stronie kanału było usytuowanych kilka domów, a z drugiej strony na zakolu (obecnie jest tam Bank Poznański) istniał gościniec miejski dla podróżnych i ich pojazdów konnych.

            Wg mapy z 1781 r. istniało już około 25 zabudowań, a w II połowie XIX w. ulica ta była już w pełni zabudowana.

            W 1872 r. „Przedmieście Toruńskie”, m. in. i ulica nad Trynką zostaje włączona do obszaru miasta i nosi nazwę ul. Górnotoruńskiej (Obere Thornerstrasse) i tak, aż do 1925 r. Następnie zmieniono na ul. 3 Maja i nazwa ta przetrwała do 1951 r. (wyłączając lata okupacji). Do 1956 nosiła nazwę alei J. Stalina, a następnie zmieniono nazwę na aleję 23 Stycznia.

 

 

W okresie 20-lecia międzywojennego była obok placu 23 Stycznia jedną z reprezentacyjnych ulic Grudziądza. Ulica ta imponowała mieszkańcom miasta nowoczesnymi kamienicami wielopiętrowymi i ich pięknymi fasadami. Tu istniało wiele sklepów i lokali rozrywkowych. Za głównymi budynkami były podwórza i oficyny, a od strony kanału Trynka - piwnice i fundamenty znajdowały się na jej wysokości. Dynamiczny rozwój nastąpił w latach 20-tych XX w. i tak wg Księgi adresowej z 1927 r. zamieszkiwali:

Strona nieparzysta.

 

Nr 1/3. Helmut Rozanowski właściciel „Młyna pod Orłem”. Początki powstania tego obiektu rozpoczynają się już w średniowieczu – jako własność Krzyżaków. Wg inwentarza z 1603 r. młyn ten chylił się ku upadkowi. Natomiast wg lustracji z 1739 r., obiekt był w dobrym stanie. Po I zaborze Polski (1772), właścicielami obiektu stali się Niemcy. Rozwój techniki w XIX w. przyniósł zmiany i tak: w 1878 r. właściciel Hirschberg wymienił tradycyjne koła łopatkowe na pionową turbinę, a następny właściciel Friedrich Rosanowski zainstalował lokomobilę parową o mocy 30 KM i uniezależnił pracę młyna od stanu wody. W 1901 r. wzniesiono 5 kondygnacyjny budynek młyna z nową maszyną parową i kominem (30 m wysokości), a obok postawiono magazyn. Spadkobiercą Friedricha był Helmut Rosanowski.

Nr 5 i 7/9. Właścicielem był Jakub Goertz – kapitalista prowadzący sklep bławatów. Był tam sklep galanterii Petlowskiego, warsztat wyrobu materaców J. Guttmana i wyrobu mebli B. Berga. W czasach pruskich mieściła się tam restauracja „Stadtkeller” J. Warkusa.

 

Nr 11. Właściciel to Burdzyński z Warszawy. Istniała tam loża „Guttempler”.

 

Nr 13. Właściciel – Bączkowski z Mławy. Istniały tam składy: obuwia A. Dulskiego i galaterii Gertruda Zanker.

 

Nr 15. Właściciel Jan Pawłowski, kapitalista. Sklepy: fryzjerski Naumana, i kolonialny – Prosotowicza.

 

Nr 17.Właściciel Wł. Sporny, fabrykant: dom mieszkalny. Był to dawniejszy „Przytułek dla Starców”, prowadzony początkowo przez ss. Benedyktynki. Po rozbudowie w 1829 r. przyjmował 10-12 pensjonariuszy wyznania katolickiego, obojga płci powyżej 56 roku życia. Zamieszkiwali oni do lat 20-tych XX w., kiedy to przeniesiono ich do „Przytułku” przy ul. Parkowej.

 

Nr 19. Właściciel Wilhelm Stein, kapitalista. Istniały tam sklepy: konfekcji męskiej „Ekonomia”, pracownia fartuchów i bielizny „Hern”, właściciel Omnitz.

 

Nr 21.Właściciel L. Zalewski. Były tam sklepy: słynna księgarnia Franciszka Sikorskiego i rzeźnicki Budzikowskiego.

 

Nr 23. Właściciel Abraham Kożuszmann, kupiec. Istniał tam również sklep bławatów Cwekły Kirsztajna.

 

Nr 25. Właściciel Bernard Szulc, posiadał sklep sprzętu domowego. Miał swą pracownię w tym domu słynny dentysta Ornas.

 

Nr 27 i 29. Właścicielka Agata Hertzer, a warsztat zegarmistrzowski prowadził K. Hertzer. Istniał tam też sklep bławatów Abla Płachty.

 

Nr 31. Właściciel Franciszek Polakowski. Istniała tam fabryka mebli prowadzona przez Feliksa Polakowskiego. Mieściła się też tam kawiarnia-cukiernia „Pomorzanka”.

 

Nr 33/35. Właściciel Szymon Bernstein, kupiec. Sklep bławatny prowadził Liverent Szyfka.

 

Nr 37. Właściciel Kazimierz Chylewski, prowadził „Aptekę pod Orłem”, był też tam sklep kolonialny Goya.

 

Nr 35/41. Właściciel R. Thomaszewski, kupiec, prowadził sklep kolonialny i hurtownię. Istniały tam też sklepy: wódek i likierów Otto Tibureusza, papieru Całbeckiego i fryzjerstwo Manii.

 

Strona parzysta.

 

Nr 2. Właściciel Helmut Rosanowski, magazyn zbóż, zw. „śrutownikiem” W 90-tych latach XIX w. do 1910 istniała tu fabryka obuwia S. Pennera, a w piwnicy S. Schilling posiadał restaurację.

 

Nr 4. Dom mieszkalny rodziny Rosanowskich.

 

Nr 6. Właściciel Klemens Dąbrowski prowadził duży warsztat stolarski.

 

Nr 8. Właściciel Jan Polkowski z zawodu był rzeźnikiem. Poprzednio właścicielem był rzeźnik A. Lippmann. W budynku tym mieszkał malarz dekoracyjny W. Glanert.

 

Nr 10. Właściciel W. Draczyński. Istniał tu sklep z kapeluszami Weroniki Jankowskiej.

Nr 12. Właściciel Tomasz Jankowski. Istniał tam sklep kolonialny Hermanna Galla oraz sklep ogrodniczy.

 

Nr 14. Właściciel Tomasz Jabłoński, kupiec. Pobudował całkowicie nowy dom 4-ro kondygnacyjny. Poprzednio istniała tam wytwórnia szczotek i pędzli Wilhelma Vogesa i Syna.

 

Nr 16.Właściciel August Jankowski, rentier. Istniała tam duża, „Hurtownia Spożywczo-Kolonialna Bernarda Strzyżewicza”.

 

Nr 18. Właściciel Joseph Herzfeld i Carl Victorius. Były tam biura właścicieli fabryki.

 

Nr 20-22. Biura. Poznańsko-Warszawskiego Banku Ubezpieczeń. Był tam też „Dom Komisowy Zbyszko”, oraz zakład fotograficzny A. Scharmacha. W czasie działań wojennych w 1939 r. budynek uległ całkowitemu zniszczeniu. Ciekawa jest historia tego obiektu. Do lat 60-tych XIX w. mieścił się tam Sąd Powiatowy. Od 1866 r. działała restauracja żydowska Sary Meyer. W 1910 r. rozebrano obydwie kamienice, wniesiono trzypiętrowy gmach, w którym otwarto kino o nazwie „Welt Biograph” z 151 miejscami. Nazwę kina zmieniono później na „Palast” i działało ono do 1920 r.

 

Nr 24-26. Właściciel Joseph Herzfeld i Carl Victorius. W 1862 r. założyli oni kuźnię, w której odkuwali armaturę do pieców sprowadzaną ze Śląska. W latach 70-tych XIX w. zbudowali własną odlewnię, a w 1885 r. uruchomili emaliernię. Początkowo produkowano armatur piecową jak ruszta, płyty, kręgi kuchenne itp., a później również emaliowane sanitaria, jak wanny, zlewy, umywalki itp. W 1901 r. zatrudniali 650 pracowników. Następnie kierownictwo przejęli synowie Paul Herzfeld i Richard Victorius.

 

 To oni doprowadzili do wybudowania zakładów w Mniszku. W 1910 r, firma zatrudniała 950 pracowników. W 1920 r. firma przekształciła się w Towarzystwo Akcyjne Pomorska Odlewnia i Emaliernia z kapitałem wyłącznie polskim.

 

Nr 28. Cmentarz ewangelicki założony już w 1661 r. a zamknięty dla pochówków w 1915 r. Zbudowana na cmentarzu kaplica była w stylu neoromańskim, a od strony południowej znajdowała się kostnica Domu „Braci Ubogich” i 11 grobowców, rozebranych około 1965 r. Na cmentarzu tym spoczywali m. in. zasłużeni teolodzy ewangeliccy m. in. jak Jan Kapusta-Herbinius, Johann Gottlieb Grabovius. Znajdował się tam również grobowiec grudziądzkiego malarza cechowego Gustawa Breunninga.

 

Nr 30-32. Właściciel Adolf Kull. Znajdował się tam Hotel pod „Złotym Orłem”, wzniesiony w latach 70-tych XIX w. Hotel posiadał 16 pokoi noclegowych, 3 sale restauracyjne, czytelnię, dużą salę ze sceną (200 m2) i mniejszą (80 m2). Właścicielem do 1901 r. był Friedrich Jensch, a później rodzina Kull. W tymże domu mieli sklepy: Nawrocki - zegarmistrzowsko-jubilerski i Monka sklep obuwia.

 

Nr 34.Właściciel Karol Wojdak, kupiec. Mieściła się tam piekarnia J. Biernata.

 

Nr 36.Właścicielka Maria Köhler, sklep prowadziła Schmelterówna, z artykułami krótkimi.

 

Nr 38. Właściciel Willy Lippke. Prowadził sklep komisowy a Fr. Korzeniewski - skład porcelany i szkła.

 

Nr 40. Właściciel Artur Lemke, prowadził składnicę maszyn rolniczych. Poprzednio – do 1920 r. właścicielem był Albert Jacobsohn. W latach międzywojennych A. Mania, miał zakład fryzjerski, J. Breitemann prowadził warsztat zegarmistrzowski a Fr. Strzemski sklep spożywczy

 

Z małymi zmianami, ul. 3 Maja przetrwała do września 1939 r. W latach okupacji sklepy jak i domy przeszły w ręce niemieckie. W czasie oblężenia Grudziądza na początku 1945 r. niemieccy saperzy spalili domy a stronę ulicy przylegającą do Trynki wysadzili w powietrze. Ocalały tylko budynki parzyste od nr 2 do 16 i to też zniszczone. Po II wojnie światowej założono planty, a w 1976 r. część Trynki wzdłuż al. 23 Stycznia ujęto w betonowe kręgi i zasypano. an> kazania, mieszkał u obywateli polskich, utrzymywał stosunki towarzyskie z Polakami. Został zdemobilizowany, powrócił na Pomorze.

 

W 1917 r. znowu zatrudniono go jako sanitariusza, wcielono go do formacji polowej walczącej przeciw Francji i w połowie stycznia 1918 r wysłano go na front francuski. Tam obserwował wielkie zniszczenia domostw ludzkich, przedstawił obraz bitwy między Francuzami a Niemcami, np. l lipca 1918 r. Potem dostał się do obozu karnego, utworzonego przez Francuzów w odwet za nieludzkie traktowanie jeńców francuskich. Straszne warunki mieli w obozie. Następnie opisuje dalszą podróż do Tours nad Loarą. Tutaj jeńcy byli zaciągani do pracy przy budowie obozu. Autor starał się o możliwość odprawiania mszy świętej. Dzięki amerykańskiemu kapelanowi uzyskał walizę mszalną i pozwolenie na odwiedzanie chorych jeńców w amerykańskim szpitalu niedaleko Tours. W swych wspomnieniach opisuje dokładnie wygląd obozu. Polacy wyrażali coraz częściej dążenie do wykazania swej odrębności narodowo-kulturalnej, szczególnie w listopadzie 1918 r. Współżycie Polaków z Niemcami w obozie było bardzo męczące. Niemcy czuli się panami, główny felwebel Polakowi powiedział: „nie zapominajcie, iż jesteście w niewoli pruskiej pod nadzorem amerykańskim". Niemcy nawet na ziemi francuskiej usiłowali zgnieść polskość. Łęga na własnej skórze odczuł to, że oskarżono go o zdradę stanu, werbowanie wśród jeńców do wojska polskiego. Wiedział o tym, że gotowy był plan wyrzucenia go z wagonu do Renu lub sąd wojenny. Wielokrotnie umieszczano go na liście repatriantów, ale z pomocą kapelana amerykańskiego udało mu się uniknąć wysyłki do Prus. Łęga kilkakrotnie zgłaszał się do armii polskiej.

 

W maju 1918 r przyjechał porucznik z Paryża i wyzwolił Polaków z niewoli. Za każdy dzień niewoli dostał Łęga dolara (5 franków)

Kółko jeńców polskich obozu amerykańskiego dostarczyło 300 ochotników dla armii Hallera.

Autor był wolny, zrzucił pruski mundur, odbył podróż do Paryża, zgłosił się w misji francusko-polskiej w Naczelnym Dowództwie Armii Hallera.

W Głównej kwaterze załatwił formalności przyjęcia do Wojska Polskiego, był oficerem, wypłacono mu żołd, przydzielono do formacji (7 Dywizja), która stała pod Belfortem w Lure, stąd wysłano go do Lyoffans do oddziału sanitarnego jako kapelana. W oddziale byli lekarze francuscy, dwóch Polaków i żołnierze, byli jeńcy z niewoli włoskiej.

W początkach czerwca „opuściliśmy przyjacielską ziemię francuską i poprzez zwyciężony kraj niemiecki wśród bezsilnych nieraz pogróżek Niemców pojechaliśmy do nowo powstałej, wyzwolonej z długoletnich kajdan Ojczyzny".

Ks. Wł. Łęga swe wrażenia z lat I wojny światowej kończy wierszem „Gdy wracali". Ukazuje w nim trudy żołnierskiego życia, pisze:

„Garstka wojaków powraca do grodu,

Kuba bez nogi na przedzie hetmani,

kroczy z nim garść wojackiego narodu"

Są utrudzeni, zmęczeni wojną,

ale serc bicie zamiera i dech zatrzymany

Wsłuchują się w szepty, obrazy wchłaniają

Patrzą na siebie i patrzą na łany,

Uśmiech na ustach, cud - zjawę witają.

„Polska" ktoś szepce, radośnie zdumiony,

„Polska" -powtarza szept drzew przyciszony.

 

Czytelnik czuje, że w tej gromadzie powracających wojaków jest i autor tych słów, który radośnie wita się z rodakami Jest wreszcie u siebie, na polskiej ziemi.

Tak oto wygląda sylwetka ks. dr Wł. Legi, który wyrażał swe myśli, uczucia zarówno w prozie jak i w poezji.



Redakcja: Tadeusz Rauchfleisz, KMDG. Logo KMDG wykonał Grzegorz Rygielski.