Koło Miłośników Dziejów Grudziądza Logo KMDG Herb Grudziądza

BIULETYN
KOŁA MIŁOŚNIKÓW DZIEJÓW GRUDZIĄDZA
KLUB „CENTRUM” SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ
Rok XV: 2017 Numer 23 (520)
Data odczytu: 14.06.2017 Data wydania: 14.06.2017

Waldemar Skiwski 1068. spotkanie

Życie i działalność Wiktora Kulerskiego (do roku 1914) - znaki zapytania

Wiktor Kulerski – nauczyciel, działacz społeczny, dziennikarz, wydawca, przedsiębiorca, polityk, poseł do Reichstagu, senator RP – jedna z najważniejszych postaci w historii nie tylko Pomorza przełomu XIX i XX wieku. Jednak mimo działalności na tak szerokim polu i ogromnego oddziaływania na społeczeństwo, wydawana przez niego „Gazeta Grudziądzka” była przecież w swoim czasie  największym polskojęzycznym pismem, pierwsza pełniejsza biografia dotarła do rąk czytelników dopiero w roku 2006[1]. Przez dziesięciolecia funkcjonował w literaturze przedmiotu schemat przedstawiający Wiktora Kulerskiego jako bardzo aktywnego, lecz dbałego przede wszystkim o własny interes człowieka, nie wahającego się dla chwilowej koniunktury poświęcić nawet sprawy narodowej. Pochodził z rodziny zgermanizowanego nauczyciela, a matką jego była Maria Mausolff „czystej krwi” Niemka, ale to ona właśnie uświadomiła młodemu Wiktorowi, że jest Polakiem. Taka informacja pojawia się właściwie we wszystkich opracowaniach, i nie pada jednocześnie pytanie o motywy takiego postępowania pani Kulerskiej. Sposób naświetlenia  problemu pogłębia negatywny obraz Tomasza Kulerskiego – ojca Wiktora, zniemczonego już całkowicie i niepamiętającego o swoim polskim pochodzeniu. Pewną przesłanką tłumaczącą takie postępowanie Marii Kulerskiej było jej pochodzenie, jak się okazuje nie czysto niemieckie, bowiem jej matką była Emilia Jęczkowska, sądząc po brzmieniu nazwiska  – Polka[2]. Być może matka Wiktora pochodząc z mieszanej polsko-niemieckiej rodziny miała poczucie przynależności do dwóch kultur, i później starała się to przekazać swojemu synowi. Czy jednak poczucie polskości wyniesione z domu Wiktor zawdzięcza właśnie swojej babce, przynajmniej na razie musi pozostać w sferze hipotez. Nie ma niestety żadnych przekazów potwierdzających takie stwierdzenie, zresztą stosunki panujące w rodzinie Kulerskich do dziś stanowią zagadkę. Wiadomo jedynie o konflikcie Wiktora z  Tomaszem, czy powstał on jedynie na podłożu sporu o pochodzenie, czy był raczej zderzeniem ambicji z jednej strony ojca starającego kierować życiem potomka, z drugiej strony syna szukającego własnej drogi. To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Czy Maria Kulerska o polskości rodziny mówiła także swoim młodszym dzieciom, a wiadomo, że Wiktor posiadał liczne rodzeństwo – trzech braci i cztery siostry. Ze skąpych przekazów wiadomo, że młodzi Kulerscy poszli raczej w ślady ojca, stając się bardziej Niemcami niż Polakami. Nic nie wiadomo także o stosunkach łączących Wiktora z rodzeństwem w latach późniejszych. Wydaje się, że nie odegrali oni w życiu grudziądzkiego wydawcy żadnej roli i nie utrzymywali z nim właściwie jakichkolwiek kontaktów podobnie jak ojciec. Syn Wiktora Witold wspomina, że tylko raz widział swego dziadka:

” Ja widziałem dziadka jeden jedyny raz kiedy odwiedził ojca w Owczarkach już po wojnie (I światowej) po powstaniu Polski, więcej się z nim nie widziałem[3]”.          

          Z relacji Witolda wynika także, że dosyć późno dowiedział się o istnieniu rodzeństwa ojca, a tak relacjonował spotkanie Wiktora Kulerskiego z bratem Ernestem:

„… wiem, że kiedyś spotkali się jeszcze na ulicy i w ogóle nie przywitali, nie podali sobie ręki, przeszli obok siebie jak kompletnie obcy ludzie”[4].

          Co było przyczyną takiego oderwania się Wiktora Kulerskiego od rodziny, i czy było ono tak całkowite, a wina leżała wyłącznie po jego stronie pozostaje pytaniem bez odpowiedzi.  

          Niestety podobnych pytań odnośnie Wiktora Kulerskiego jest więcej. Z jego życia prywatnego według słów wnuka także Wiktora: „… nie przetrwało prawie nic. Czy dlatego, że go nie miał?..., że życie publiczne całkowicie oderwało go od życia prywatnego? A może życie publiczne stanowiło dla niego ucieczkę od prywatności?”[5]. Kolejne pytania, które do tej pory  nie znalazły odpowiedzi. Wszelkich rozstrzygnięć tych kwestii nie ułatwił sam Kulerski. Nie pozostawił po sobie wspomnień, oprócz tych oficjalnych pisanych przy okazji rocznicowych uroczystości,  pozostawiających u czytającego wątpliwości co do autentyczności przeżywanych kilkadziesiąt lat wcześniej sytuacji[6]. Brak na bieżąco prowadzonych notatek, szkiców wystąpień i artykułów, i wreszcie brak listów do rodziny, przyjaciół, znajomych. Te braki znacznie utrudniają podjęcie próby choćby pobieżnej charakterystyki Wiktora Kulerskiego jako człowieka. Występujące fragmentarycznie w przekazach źródłowych informacje o osobowości grudziądzkiego wydawcy nie dają pełnego obrazu i właściwie niemożliwa jest ich jakakolwiek weryfikacja. Trzeba mieć tylko nadzieję, że żmudne poszukiwania w archiwach pozwolą na przynajmniej częściowe rozwiązanie postawionych wyżej kwestii.

 Po wydaleniu Wiktora z Seminarium Nauczycielskiego w roku 1883 konflikt miedzy nim a ojcem pogłębia się. Syn opuszcza dom i staje się nauczycielem domowym dzieci szlacheckich rodzin pomorskich.  W roku 1887 zdaje eksternistycznie egzamin i uzyskuje prawo wykonywania zawodu nauczyciela, spełniając tym samym niejako życzenia ojca. Konsekwencją nabycia tych praw jest podjęcie pracy w charakterze nauczyciela w Sopocie. W tym miejscu w życiorysie występują pewne nieścisłości. W literaturze przedmiotu przyjmowane jest, ze odejście młodego Wiktora z domu nastąpiło bezpośrednio po wydaleniu z seminarium, to jest w roku 1883. Sam Kulerski podaje, że jako prywatny nauczyciel pracował dwa lata[7], tj. do roku 1885. Powstaje zatem kwestia tego co robił przez dwa lata, czyli do chwili egzaminu nauczycielskiego i podjęcia pracy w Sopocie. Być może jest to zwykła pomyłka popełniona przez  piszącego przecież te wspomnienia 50 lat po zaistniałych wydarzeniach, a być może odejście młodego Wiktora z domu nie nastąpiło wcale bezpośrednio po relegowaniu go ze szkoły. W grę mogą wchodzić także inne okoliczności, w dniu dzisiejszym trudne jednak do ustalenia. W tym też czasie nastąpiło ważne wydarzenie w życiu Kulerskiego, wstąpił on w związek małżeński z panną Józefą Kolską, gospodynią proboszcza w Dusznikach pod Poznaniem. Okoliczności, w których przyszli małżonkowie poznali się, a następnie postanowili pobrać, jak i sama osoba panny młodej niestety (po raz kolejny) pozostają nieznane. Nie wiadomo nic bliższego o pani Józefie, nie jest znana właściwie jej data urodzenia a co za tym idzie nie znany jest jej wiek w chwili ślubu. Nie wiadomo jak wyglądała, nie pojawiła się żadna fotografia, której można przypisać to, że przedstawia Józefę żonę Wiktora Kulerskiego. Wiadomo, że „przewyższała go znacznie latami a pewnie i doświadczeniem…. żartowałem z niego, że on będzie miał lat 100, a ona 200” – pisał znający oboje Władysław Berkan[8]. Podawana czasem data urodzenia rok 1860[9] w tej sytuacji nie może zostać przyjęta, tylko pięcioletnia różnica wieku miedzy małżonkami nie byłaby raczej, aż tak widoczna. Także data zawarcia tego związku małżeńskiego podawana jako rok 1890[10], nie jest niestety datą właściwą.

          „Szanownej publiczności polecamy na czas pobytu u wód doborowe mieszkania każdej wielkości z polską kuchnią po przystępnych cenach. Szanownych rodaków prosimy jak najuprzejmiej o łaskawe uwzględnienie naszego pierwszego tego rodzaju przedsiębiorstwa, o ile możności o wczesne zamówienia…”.

Takiej treści ogłoszenie ukazało się w „Kurierze Poznańskim” z 14 czerwca 1889 roku. Pod ogłoszeniem podpisały się dwie osoby: Bronisława z Chmielewskich Deichsel i Józefa z Kolskich Kulerska. Podobnej treści ogłoszenie ukazało się w prasie poznańskiej w roku następnym, z tym, że podpisane było tylko przez Józefę Kulerską[11]. Jest więc rzeczą oczywistą, że małżeństwo zawarto przed czerwcem roku 1889, skoro Józefa podpisuje się już jako Kulerska. Zakup posiadłości w Sopocie, formalnie w dniu 22 sierpnia 1890 r. i już na nazwiska obojga małżonków, był inwestycją przemyślaną, poprzedzoną dwuletnim okresem zbierania doświadczeń. Główna rolę w tym przedsięwzięciu odgrywała Józefa Kulerska. To z jej posagu pochodziły pieniądze, za które dokonano zakupu i to ona właściwie prowadziła pensjonat. I choć Wiktor Kulerski figurował jako właściciel to dostrzegano ogromną rolę jego żony w tym przedsięwzięciu.

„Właściwie pensjonat nie Kulerski prowadził, lecz jego żona, rządna gospodyni i zacna kobieta, z którą był od niedawna żonaty. On tylko reklamował”[12].

To Władysław Berkan, który jak sam przyznaje ze względu na stan zdrowia przez parę lat jeździł do Sopotu zatrzymując się w pensjonacie Kulerskich. Podobną opinię prezentuje autor artykułu zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”:

„Pracą rozumną a skrzętną, przy pomocy bardzo gospodarnej i równie pracowitej małżonki zdobył sobie dostatnie i wpływowe stanowisko”[13].

Jak się wydaje rola Józefy Kulerskiej w tym okresie życia jej męża jest nie do przecenienia. Dzięki niej Wiktor Kulerski stał się samodzielnym przedsiębiorcą, mogącym zbierać pierwsze doświadczenia w pracy społecznej w Gdańsku i jego okolicach. Poza sezonem kąpielowym zaś przebywając w Berlinie u brata żony działać w tamtejszych polskich organizacjach i po raz pierwszy zetknąć się z pracą dziennikarza, która później stała się przecież podstawą jego działalności. Niestety nic nie można powiedzieć o innych niż ta „materialna” strona małżeństwa Kulerskich. Czy oprócz wspólnych interesów łączyły ich związki uczuciowe, czy też było to typowe małżeństwo z rozsądku i to dla obydwu stron?

           Naszkicowane tu zagadnienia nie wy-czerpują w żaden sposób pewnych „białych plam” w biografii Wiktora Kulerskiego, oprócz tych niejako prywatnych zagadnień istnieją przecież inne jak choćby okoliczności narodzin „Gazety Grudziądzkiej”  i wpływu na jej kształt innych osób oprócz Kulerskiego? Czy charakter tej gazety narodził się w czasie dyskusji politycznych prowadzonych z gośćmi Domu Polskiego, co sugeruje w swoich wspomnieniach Romuald Wasilewski[14]? Jakie znaczenie dla Kulerskiego miały związki z Galicją, gdzie przecież narodził się ruch ludowy i powstały pierwsze „ludowe” czasopisma i czy miało to wpływ na „Grudziądzką”? Należy mieć nadzieję , że w miarę dalszego postępu badań nad działalnością Wiktora Kulerskiego nasza wiedza o nim stanie się bardziej rozległa i rzetelna.

 

[1] Teresa Astramowicz – Leyk, Wiktor Kulerski (1865 – 1935). Polityk – wydawca – dziennikarz, Toruń, Dom Wydawniczy „Duet, 2006.

[2] Tomasz Krzemiński, Polityk dwóch epok Wiktor Kulerski, Toruń, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, 2008, s. 13.

[3] T. Astramowicz – Leyk, op. cit., s. 24 – 25.

[4] Ibidem, s. 25.

[5] Wiktor Kulerski (jr), Fotografie pamięci, w: Rocznik Kulturalny Kujaw i Pomorza, T. XIII, 1995, s. 81 – 82.

[6] Por. W. Kulerski, Z Moich wspomnień. Przed 50-ciu laty, Grudziądz, KMDG, 2004, i W. Kulerski, Z moich wspomnień. Dlaczego założyłem „Gazetę Grudziądzką” i jakie były jej cele?, Grudziądz, KMDG, 2004.

[7] W. Kulerski, Z moich wspomnień. Przed 50-ciu laty, s. 10.

[8] W. Berkan, Wspomnienia o Wiktorze Kulerskim, Grudziądz, 2004,  s. 1.

[9] Por. St. Poręba, Wiktor Kulerski. Małe kalendarium życia i działalności, w: Kalendarz Grudziądzki 2000, s. 87.

[10] Por. ibidem, s. 87; T. Astramowicz-Leyk, op. cit. , s. 28.

[11] Janusz Dargacz, Sopocki pensjonat Dom Polski Wiktora Kulerskiego. Kilka uzupełnień, w: Rocznik Sopocki 2017, s. 104.

[12] W. Berkan, op. cit. s. 1.

[13] Tygodnik Ilustrowany, 1901, nr 13, s. 730.

[14] T. Krzemiński, op. cit., s. 29.



Redakcja: Tadeusz Rauchfleisz, Janusz Hinz, KMDG. Logo KMDG wykonał Grzegorz Rygielski.