Koło Miłośników Dziejów Grudziądza Logo KMDG Herb Grudziądza

BIULETYN
KOŁA MIŁOŚNIKÓW DZIEJÓW GRUDZIĄDZA
KLUB „CENTRUM” SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ
Rok XV: 2017 Numer 26 (523)
Data odczytu: 06.09.2017 Data wydania: 06.09.2017

Marek Szajerka 1071. spotkanie

Powojenny rok szkolny 1946/1947 w świetle "Kroniki klasowej Kl. VI A" Szkoły Powszechnej im. Mikołaja Kopernika w Grudziądzu

Po 70 latach od zakończenia II wojny światowej nawet kronika klasowa, pisana przez uczniów jest ciekawym źródłem historycznym. Odzwierciedla ona atmosferę, panującą w mieście zburzonym wg różnych szacunków w 60 – 70 %. Brakowało wówczas wielu rzeczy. Gmachy szkolne były w ruinie, nie było m.in. zeszytów, książek. Zeszyty np. nauczyciele i uczniowie wykonywali sobie samodzielnie z makulatury, (fot. 1).

Kronika jest upięta w skoroszycie, liczącym 17 kartek formatu A4. Nie wszystkie karty są zapisane. Zapisanych jest 16 stron, gdyby przyjąć ich numerację, fot. 2). Kronika została udostępniona dla Biuletynu Koła Miłośników Dziejów Grudziądza przez wychowawczynię tej klasy Irenę Szajerka z domu Połom, która pracowała w zawodzie nauczyciela, aż do przejścia na emeryturę w 1978 r.

Szkoła im. Mikołaja Kopernika mieściła się od 1945 r. w częściowo zburzonym gmachu dawnej Goethe-Schule, obecnie gmach Zespołu Szkół Technicznych im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich przy ul. Hoffmana[1]. Kierownikiem szkoły był Stefan Kaucz (fot. 3), przedwojenny grudziądzki nauczyciel, który w czasie wojny przebywał się w Generalnej Guberni, gdzie pracował podobno jako piekarz[2]. Należał do grona pionierów organizowania oświaty w powojennym Grudziądzu.

Szkoła im. Mikołaja Kopernika w 1949 r. została przeniesiona do gmachu obecnej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Janusza Korczaka, wówczas im. Królowej Jadwigi przy ul. Narutowicza. W jednym gmachu były dwie szkoły. Następnie po wybudowaniu gmachu Szkoły Podstawowej nr 2 przy ul. Żeromskiego, grono pedagogiczne z „Kopernika” przeniesiono do nowego budynku. Po wybudowaniu „Tysiąclatki” przy ul. Konarskiego, (Szkoła Podstawowa nr 1), tam przeniesiono nazwę im. Mikołaja Kopernika.

Przypisy o osobach, wymienionych w kronice klasowej posiadają charakter wybiórczy. Napisałem np. o nauczycielu Janie Szelatyńskim, ponieważ osobiście go znam. Był moim nauczycielem w Szkole Podstawowej nr 2 a następnie pracowałem z Nim w Szkole Podstawowej nr 7. Nastąpiła tu dosłownie wymiana pokoleniowa w zawodzie nauczyciela, gdzie dawny uczeń i nauczyciel spotkali się w jednym miejscu pracy. Zapewne  pozostałe osoby z tej kroniki również zrobiły ciekawe kariery zawodowe. Może PT Czytelnicy tego odpisu kroniki odnajdą tu siebie lub swoich krewnych. Przy przepisywaniu tekstu starałem się zachować pisownię oryginału, czasami dając w przypisach np. obowiązująca obecnie pisownie danego nazwiska.

Marek Szajerka

Tekst kroniki

Dn. 23.X.46 r.

Jesień

Park w jesieni

Park w jesieni wygląda inaczej niż latem. Soczysta zieleń liści, drzew i krzewów zmieniła barwę na żółtą i czerwoną. Trawy żółkną i usychają. Gdy tak patrzę, wokoło siebie, nie widzę dzieci bawiących się w piasku, ani nianiek z wózkami. Wokoło pustka. Tylko się słyszy szum liści spadających na ziemię. W szumie tych liści zda się słychać cichy szept: „to jesień, już jesień”. A liście padają i padają. Ścielą sobie ścieżki i trawniki. Tworzy się jeden różnokolorowy kobierzec. Liście są na drzewach, w powietrzu i na ziemi. Pięknie to wygląda. Jesień jest piękną, choć smutną porą roku.

Uczennica

Kl. Va

Maślanek Barbara

14-XII-46

Imieniny naszej szkoły

Miałam napisać coś wesołego do gazetki. Siedzę, myślę i nic wymyśleć nie mogę. Natomiast nasuwają mi się obrazy z akademii św. Mikołaja. Początek nastroju i powagi. Trojak udał się doskonale, ale i krakowiaka tańczono nie gorzej od trojaka. W czasie tańca jednej tancerce stało się wielkie nieszczęście, a publiczność zamiast współczuć, jak to zwykle bywa, ryknęła śmiechem na cała salę. Biedna tancerka schwyciła swoją część garderoby, która ją chciała opuścić i wraz z nią opuściła scenę. Towarzyszył jej huk oklasków  i śmiechów. Dalsza część była także dobra i pełna humorów. Na scenie ukazał się św. Mikołaj z workiem na plecach w towarzystwie aniołów. Po przemówieniu i odczytaniu listów rozpoczął święty rozdawać podarunki. Po rozdaniu podarunków rozchodziliśmy się do klas.

Uczennica

Kl. Va

Maślanek Barbara

[ bez daty]

Moja klasa i moi koledzy

Chodzę do szóstej klasy. Jest nas bardzo dużo w klasie. Chłopcy siedzą więc przy niejednych stołach w czwórkę, ponieważ brak krzeseł. Rano każdy szuka swoje krzesło. Przy tym jest niemały krzyk. Poza tym słychać od ławki do ławki pytania: „Ty masz zadanie, daj odpisać”. „Mnie się wczoraj nie chciało pisać”. A w tym pani wchodzi. Ażeby Pani nie zauważyła, wsuwa zeszyt pod stół, a rączkę do kieszeni – gdy skończyła się modlitwa i pani siada przed katedrą odpisuje dalej. Dzwonek dzwoni, cieszą się wszyscy, że lekcja minęła. A z klasy ani rusz, jeden mówi: „Mnie dziś żołądek boli”, drugi przeziębiony, a trzeci pisze jeszcze swe zadanie, a nim wyjdzie z klasy dzwonek zadzwoni – koniec przerwy i zostaje w klasie. – Gdy skończyła się ostatnia lekcja, cieszą się niejedni bo historię nie umieli, a pani ich nie pytała.

(-) Pryłowski Cz.

Przepisała

Kuklińska Irena

[ bez daty]

Klasa VI

          Nasza klasa mieści się na parterze. Klasa jest nieco zniszczona przez działania wojenne i nieraz komuś na głowę spadnie kawałek cegły, ale to nic nam nie przeszkadza, bo my jesteśmy przecież chętni do nauki i lubimy się uczyć. My jesteśmy uczniami dobrymi, jednak czasem pani się musi na nas denerwować. Nasza klasa jest słoneczna. Już rano słońce zagląda do okien, bo ono wie, że uczą się tu chłopcy dobrzy i źli, ale pewnie większość dobrych. Koledzy w klasie są także dobrzy i przyjemni, oczywiście z wyjątkami. Pierwszy z rzędu to Laskowski, on jest zawsze wesoły i zawsze ma humor, i przeważnie wszyscy koledzy są przychylni. Ja nie jestem z tych aniołów, mnie też tylko brak rogów, ale każdy chłopiec musi być wesoły i zuch, nie baba jak się mówi po Pomorsku, ale u nas w klasie takiego nie ma. W klasie naszej każdy jest zuch i chcę być żołnierzem.

(-) Bielicki J.

 [ bez daty]

Dnia 20 IX przybyły do naszej klasy dziewczynki

          Bo nasza szkoła jest teraz koedukacyjna. Część naszych kolegów musiała iść do szkoły im. Mickiewicza, która mieści się w naszym gmachu, ale na II. piętrze. Ciekawi teraz jesteśmy kto będzie się lepiej uczył, chłopcy czy nasze nowe koleżanki.

(-) Łuszczewski

Przepisała

Kuklińska Irena

[ bez daty]

30.IX. obchodziła nasza szkoła „Dzień Spółdzielczości”

          Nasza klasa brała żywy udział w organizowaniu programu. Koleżanka Kuklińska z naszej klasy wygłosiła referat.

Przepisała

Kuklińska Irena

Dnia 21/XII.46.

Obchód gwiazdkowy w klasie VI.

List od św. Mikołaja

Kochane szóstoklasistki i szóstoklasiści

           Tak niedawno było. Bo b. grudnia, gdy otrzymaliście ode mnie paczkę w samo południe, a tej paczce rysunek stosowny dla was. Oj było wtedy w klasie święte oburzenie, wrzasków nie policzy niebo. Jak w teatrze – tam na scenie. Każdy w VI. Klasie krzyczy.

          Dziś piszę do was na nowo posłuchajcie moją mowę. Na początku roku szkolnego tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego. Byli sami chłopcy. Przyszły dziewczęta, zamąciły spokój. Jest w klasie dzieci przeszło czterdzieści. Tyle się osób w ławkach nie mieści. W trzeciej ławce od okna usiadła miła dziewczynka. Sukienkę miała w paseczki, albo też granatową. Oczka jak modre kwiateczki. Twarzyczkę zawsze różową. Nie ma w klasie ładniejszej i leniwszej dziewczynki daje wam słowo! Gdzieś w ostatnich ławkach siedzi dziewczynka blada, która chodzi jak cień. A do szkoły przychodzi , co drugi dzień. Gdy zadanych lekcji pani pyta po porządku. Każda zacznie się podnosić i ze łzami od początku zadane lekcje głosić. Najpierw siadła Krysia, a potem Mija i Regina. Janka placu dotrzymała i czwórkę z kolei dostała. Wtedy Romek się podnosi i wypowie bez wytchnienia, głosem śpiewnej katarynki wszystkie dobre swe uczynki, z reszta chłopców straszna bieda, skończy który lat piętnaście, już pozuje na Manfreda, idzie błądzić nad przepaście, do poświęceń wszystkich zdolny, tylko nie do pracy szkolnej. A gdy Edek odpowiada, wszyscy mówią byle gadał. Mamy też w klasie śpiewaka – jego śpiew słowika wszystkie serca przenika, choć on czasem jak w męczarniach pieje, ale tak to się już dzieje, że to nikogo nie wzrusza, bo każda unosi się dusza. Jest też u nas Alfons – Babcia, będzie z niego kawał krawca, koleżanki już się cieszą, że sukienki im poszyje, a zapłaty nic nie weźmie.

          Tym kończę liścik długi. Drogie dzieci, wy się śmiejcie, ja wam każę, wiedzcie przeto, że czasami śmiać się można, że niewielką jest zaletą w szkole tylko łzy przelewać. Raczej pośmiać się, pośpiewać, śmiech na wszystko jest lekarstwo, pamiętajcie to droga dziatwo.

Nie sprawiaj nauczycielom kłopotu i zabierz się do roboty!

[Przepisała]

Kuklińska Irena

 (-) Św. Mikołaj

 [ bez daty]

Młodzież na morze!

          Koledzy! Państwowe Centrum Wychowania Morskiego[3] organizuje korespondencyjny kurs przygotowawczy na łamach pisma dla młodzieży „Żeglarz”. Kto chce znaleźć się trzy tygodnie nad morzem niech czyta „Żeglarza”.

          W ciągu trzech tygodni będziecie żeglowali i wiosłowali, zwiedzicie porty, będziecie łowić ryby i wykańczać kutry na stoczni – jednym słowem zetkniecie się  z pracą na morzu i nad morzem w sposób najbezpośredniejszy.

Przepisał Szelatyński Jan[4]

[ bez daty]

W styczniu 1947

          Mam coś napisać do kroniki, bo na zebraniu zarządu klasowego wydano przepis, że obowiązkiem każdego członka jest napisać coś w ciągu roku. Wytłumaczono nam w szkole, że my też zasługujemy na szacunek, gdy spełniamy porządnie swoje obowiązki i nie łamiemy przepisów. Wtedy jesteśmy obywatelami.

          No więc piszę w kronice klasowej.

          Czytam poprzedni artykuł (tak szumie) kolegi Szelatyńskiego, który mówi, że nasza klasa zrobiła się „morska”. Chłopcy są na morze tzn. w kraj przygód uciec tym oknem „oknem na świat”, ale i my dziewczęta chciałybyśmy znaleźć się na morzu (dosłownie na morzu nie nad morzem) a ja to chciałabym nawet być kapitanem okrętu dalekomorskiego. Demokracja głosi równość, dlaczego więc jest niemożliwe … (a może możliwe?). Słowo: morze działa mi na wyobraźnię. Wyobrażam sobie zaraz fale, naturalnie wzburzone, kołysający się okręt, burzę na morzu, latarnię morską, nieznane wyspy i lądy, i … no skończę, bo moja klasa nie lubi trudnych słów, od których mdło się robi i zamęt w głowie i nie wiadomo, jak takie coś się pisze.

          Pani wychowawczyni często narzeka, że my, niby nasza klasa, nie jesteśmy „na poziomie”, a my też się martwimy, że widocznie jesteśmy na „pionowo” i wynikną z tego przykre skutki na półrocznych świadectwach[5]. Na samą myśl o nich straciłam cały mój zdrowy dowcip i czuję się niezdrowo, nie jestem w stanie dalej pisać i … oddaję głos sekretarzowi.

Cicho sza!

Uczennica klasy VIa.

[Przepisała]

Kuklińska Irena

Grudziądz 27.VI.47 r.

Wycieczka w Krakowa dnia 19.VI.47 r.

          Zwiedzaliśmy katedrę wawelską. Zaczęliśmy zwiedzać ją począwszy od kaplicy Zygmuntowskiej. Najbogatszą kaplicą w katedrze jest kaplica Zygmuntowska. Jest ona wykonana z kamienia, a do kamienia dodany jest czerwony marmur. Zyg. August przedstawiony jest w pozycji pół leżącej, tak samo Zyg. Stary przedstawiony jest w tej samej pozycji. Zbudowana jest ona w stylu bizantyjskim, ma niebieskie tło. W tej kaplicy znajduje się najcenniejszy pomnik Wita Stwosza, który przedstawia upadek i zmartwychwstanie Polski. Następnie zwiedziliśmy też kaplicę, którą ufundowała Kr. Zofia. Widziałam pomnik Włodzimierza Potockiego, jest on przedstawiony w stroju Rzymianina zginął on w r. 1812, przeżywszy lat 23, a naprzeciw stał pomnik Wąsowiczowej. Oglądaliśmy również pomnik matki Antkiewiczowej. Jest ona przedstawiona w roli bolejącej nad swym rodem, który ma wymrzeć. Jest ona przedstawiona siedząca, a nad nią stoi dziecko jej córka, która ją pociesza z tego smutku. Oglądaliśmy również pomnik biskupa, który stoi na środku kościoła. Zaś na jego trumnie jest przedstawiony anioł, który trzyma pastorał i tiarę, jest to bardzo śliczna trumna. Zobaczyliśmy obraz tłoczony w srebrze jest to ładny obraz, który przedstawia Jana III po bitwie pod Wiedniem. Z kolei przesuwaliśmy się ku środkowej części katedry wawelskiej, zwiedzając kaplice rodziny Lipskich. Malowidła wykonał Szymon Czechowicz. Niedługo temu znalazłam się w środku katedry wawelskiej. Stoi tam grobowiec Fryderyka Jagiellończyka. Projektodawcą do niego był Wit Stwosz. Następnie oglądaliśmy wspaniały pomnik Łokietka. Jest to najstarszy pomnik. Głowa jego była już rzeźbiona za życia. Rzeźbiona była ona w r. 1320. Łokietek pamiętny z historii, który się krył w pieczarach i który przyłączył do Polski Gdańsk. Obok pomnika Łokietka wisiały gobeliny Kr. Jadwigi. Obok ołtarza głównego jest ołtarz z krzyżem, który rzeźbiony był z drzewa, zasłonięty był czarną siatką dla spotęgowania uczucia powagi, żałości religijnej. Przed tym ołtarzem najwięcej modliła się Kr. Jadwiga, która klęcząc przed nim modliła się bez ustanku, bo panowie przedstawili jej tą sprawę połączenia Litwy z Polską, więc modliła się na wskutek jej małżeństwa z Jagiełłą i oświadczenie. Wielkie wrażenie uczynił na nas piękny grobowiec Kr. Jadwigi z białego marmuru. Projekt do tego dał J. Matejki. Idąc z kolei dalej zarzucał nam się w oczy pomnik M. Korybuta Wiśniowieckiego i jego żony. Baldachim zaś budowany był 100 lat później. Dalej znajdował się St. Batory. Anna Jagiellonka oraz z II. strony Jan III. Sobieski i jego żona Marysieńka. Obok tych obrazów był Zbigniew Oleśnicki o którym uczyliśmy się w V. klasie. Następnie przeszliśmy obok kaplicy biskupa Sadzika[6], gdzie podziwialiśmy piękny obraz przedstawiający Jana chrzciciela, do obrazu tego pozował A. Mickiewicz, mamy więc jakby portret Mickiewicza z młodych lat. Malował Stater[7]. Następnie przeszliśmy do grobowców, do podziemia. Na początku grobów królewskich stał grobowiec Króla Kazimierza Wielkiego. Naprzeciw niego Jan Olbracht. W kaplicy Leonarda spoczywa Wł. Herman z boku żona Sobieskiego Marysieńka. Na lewo w krypcie St. Batory. Niedaleko Zyg. III. Waza, a po jego lewej stronie jego syn, a naprzeciw Cecylia Renata[8]. Styl tej kaplicy jest barokowy. W drugiej Sali St. Batorego i Anna Jagiellonka jego żona. Niedaleko tych grobów leży Józef Piłsudzki[9], leży on w trumnie srebrnej serce zaś jego jest w krypcie[10]. Serce J. Kazimierza również leży w krypcie. Dalej widzimy grobowiec żony i zony Zyg. St. I Zyg. Augusta Barbary Zapolskiej[11].

Zamek królewski

          Zamek królewski budowany był z r. 1920-1926[12]. Wchodząc widzimy piękne gobeliny, obrazy z 17 w. Na dole przy wejściu są dwa pokoje, które zajmował kiedyś zarządca królewski. Marmurowymi schodami idzie się do pokoi królewskich. Byliśmy na I. piętrze w najstarszej części zamku, gdzie w komnacie były meble z 17 w. Tam widzieliśmy  piękne, rzeźbione szafy stołki i inne śliczne meble, są również piękne portrety Dożów (Starostów Weneckich). W tym pokoju znajdowali się również portrety St. Batorego i Anny Jagiellonki jego żony. W następnym pokoju znajdowały się najstarsze strzelby różna broń i szafy Gdańskie, więc gdy oglądaliśmy to, podziwialiśmy wszystko. Gdy Kr. Bona przyjechała z Włoch do Polski kazała przebudować II. piętro zamku rozszerzyć jego okna i zastosować różne ulepszenia włoskie. Więc to mieszkanie królewskie podobało mi się bardzo.

Kościół na Skałce

          Następnie byliśmy w kościele na Skałce, gdzie znajdują się groby i gdzie został zamordowany Biskup St. Szymanowski[13] przez K. Śmiałego. Pod kościołem znajduje się kaplica z następującymi grobowcami uczonych i poetów polskich:

Adam Asnyk

Stanisław Wyspiański

Jacek Malszewski[14]

Karol Szymanowski

Teofil Lenartowicz

Henryk Siemiaradzki[15]

Lucjan Siemieński

Józef Ig. Kraszewski

Jan Długosz

Wincenty Pol

          Poszliśmy również schodami do góry, gdzie był kościół. W tym kościele znajdowały się prochy ludzi bohaterskich.

Kościół Mariacki

          Byliśmy również w kościele Mariackim, tam znajdował się ołtarz Matki Boskiej Ostrobramskiej[16]. Ołtarz w kościele Mariackim rzeźbił Wit Stwosz. Ołtarz ten jest 11 m wysoki i 8 m szer. Jest to bardzo śliczny ołtarz, który się otwiera i zamyka jak jakieś wrota, ale teraz jest bardzo zniszczony, bo wywieźli go Niemcy do Berlina, Münchenhaus[17] i Norymbergii, a została tylko teraz dolna część, więc najwięcej uwagi zwrócił artysta na te ręce omdlewającej Matki Boski.

          Ołtarz ten starają się znów odbudować[18].

Kuklińska Irena

 


[1]W tym czasie, dla potrzeb utworzonego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu wywieziono księgozbiór biblioteki  dawnej Goethe-Schule. Natomiast uczniowie obecnej szkoły u mieszkańców miasta poszukiwali polskich książek do szkolnej biblioteki.

[2] W Internecie, na stronach historii szkół można znaleźć cząstkowe informacje o Stefanie Kauczu.

 Zespół Szkolno Gimnazjalny w Słowiku: Dzieje szkoły w Słowiku sięgają czasów sprzed pierwszej wojny światowej. W istniejącej tu wówczas szkole językiem wykładowym był język niemiecki.

Dopiero 11 listopada 1918 r. powołano w Słowiku Polską Szkołę Elementarną. Była to szkoła dwuklasowa,
a jej pierwszym nauczycielem został pan Stefan Kaucz. W 1925 r. przybyła do szkoły pierwsza nauczycielka, pani Anna Kadach.
(http://zsgslowik.szkoly.lodz.pl/2historia.html)

Przed wojną był również kierownikiem obecnej Szkoły Podstawowej nr 2 w Wąbrzeźnie. W Grudziądzu przed wojną podobno był kierownikiem szkoły w tzw. „Kurniku” przy ul. Konarskiego. W latach 50 Stefan Kaucz był kierownikiem Szkoły Podstawowej nr 9 im. Tadeusza Kościuszki, przy ul. Fortecznej. Starał się, bez powodzenia o stanowisko kierownika w nowej szkole przy ul. Żeromskiego, gdzie przeszła część kadry pedagogicznej z „Kopernika”.

 

[3] Państwowe Centrum Wychowania Morskiego doczekało się opracowania książkowego, wydanego  w 2004 r.

 Informacje bibliograficzne: https://books.google.pl/books/about/Pa%C5%84stwowe_Centrum_Wychowania_Morskiego.html?id=f6V-tgAACAAJ&redir_esc=y

 

Tytuł

Państwowe Centrum Wychowania Morskiego: Szkoła Jungów, 1946-1951

Opracowanie

Roman Watras

Wydawca

Wydaw. Akademii Morskiej, 2004

ISBN

8374210206, 9788374210201

Liczba stron

459

 

[4] Jan Szelatyński został później nauczycielem. Uczył m.in. w Szkole Podstawowej nr 2 oraz  w Szkole Podstawowej nr 7.

[5] Po zakończeniu II wojny światowej obowiązywał przedwojenny system edukacji i organizacji roku szkolnego. Świadectwa wypisywano dwa razy w ciągu roku szkolnego, na półrocze i na koniec roku szkolnego.

[6] Obecna pisownia nazwiska: Zadzik. Jako biskup chełmiński, w 1631 r. erygował klasztor benedyktynek w Grudziądzu.

[7] Prawidłowo: Wojciech Stattler.

[8] Żona króla Władysława IV.

[9] Powszechna pisownia Piłsudski.

[10] Przypuszczalnie przewodnik nie powiedział młodzieży, że serce Józefa Piłsudskiego zostało złożone w grobie jego matki Marii z Bilewiczów – Piłsudskiej, w Wilnie na Cmentarzu na Rosie. Utrata Wilna w 1945 r. była dla wielu Polaków bardzo bolesna.

[11] Barbara Zàpolya – Węgierka, pierwsza żona Zygmunta Starego.

[12] Te lata odnoszą się do konserwacji wnętrz po I wojnie światowej, pod kierunkiem prof. Adolfa Szyszko-Bohusza.

[13] Powszechnie używane imię świętego: św. Stanisław ze Szczepanowa.

[14] Poprawnie: Jacek Malczewski.

[15] Poprawnie: H. Siemiradzki

[16] Pomyłka z obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie.

[17] Dotyczy München (Monachium)

[18] Ołtarz powrócił do Polski w 1946 r. Uczniowie w 1947 r. oglądali jeszcze zdekompletowany ołtarz.



Redakcja: Tadeusz Rauchfleisz, Janusz Hinz, KMDG. Logo KMDG wykonał Grzegorz Rygielski.